Święto wędrowania... 6.01.2018

Dzisiaj  uroczystość Trzech Króli. Pozdrawiamy Was nowo rocznie :-) W naszej parafii odpust oraz orszak Trzech Króli. Spodziewamy się gości, więc prawdopodobnie nie weźmiemy udziału  w orszaku i koncercie na lotnisku. Nicola będzie zawiedziona bo miała śpiewać  z Elenii. :-( Bardzo spodobał mi się dzisiejszy tekst O. Grzegora Kramera Sj o epifanii naszego życia. "
"Każda wielka opowieść o człowieku  posiada element wędrówki, która wiąże się z poszukiwaniem. Od najbardziej banalnych rzeczy, aż po sens życia... Decyzja, że na serio traktuję swoją drogę z Bogiem, że na serio traktuję swoje serce, że jestem człowiekiem, który chce znaleźć siebie i chce się obudzić, musi zawierać w sobie zgodę na wędrówkę. Może nie dla każdego znaczy to fizyczne przemieszczanie, ale na pewno wędrówkę serca."
Czasami się zastanawiam, czy już "osiedliśmy", czy nadal "wędrujemy".  Nasze własne dzieci, ich dorastanie raczej wymuszają na nas wędrówkę serca:-)  Dwa dni temu moja Ala zaczęła mówić że marzy jej się wymiana młodzieżowa. Chciałaby pojechać na taką wymianę do Japonii. Alicja kocha wszystko co japońskie. Ta wymiana jest możliwa po ukończeniu piętnastego roku życia... czyli już niedługo... mamy co myśleć... puścić dziecko na drugi koniec świata by zrealizować jej marzenie????   Mimo że jest dopiero w siódmej klasie  wybiera już teraz kierunek studiów. Ciągle waha się między psychologią a japonistyką. Oba kierunki są bardzo oblegane i wymagają  ogromnego nakładu pracy, by się dostać. Któż wie...
W przyszłym roku musimy zmienić szkołę synowi... też mocno myślimy co zrobić, by go nie skrzywdzić...a  dać Mu szansę na optymalny rozwój. 
My na razie  fizycznie się nie przemieszczamy, nie licząc wyjazdów wakacyjnych, choć marzy się nam przeprowadzka i domek w górach.  Czy prowadzimy wędrówkę serca? Nasze życie na pewno nie jest statyczne.  Jest pełne nowych wyzwań i tych logistycznych i tych angażujących serce. Każde nowe dziecko to wyzwanie, każda rodzina biologiczna tego dziecka to wyzwanie. Czy szukamy w tym  śladów Boga - szukamy :-)
Nowy rok przywitaliśmy w domu. Były fajerwerki i dwie butelki picollo . Adam zrobił pizzę, Wojtek przebrał się za żołnierza a Nicola za księżniczkę. Maluchy spały smacznie, nieświadome że oto naszedł Nowy Rok. W tym tygodniu Salima wróciła do przedszkola i od razu niespodzianka - ospa.  Udało nam się tego samego dnia ją  zaszczepić, więc jest szansa że wysypu krost nie będzie lub będzie mały. Najbardziej boimy się o maluchy...  W normalnej rodzinie ospa trwa dwa - trzy  tygodnie, a u nas pół roku????


163814_176506622382619_2472_njpgthree-kings-1863840_1280png