30.11.2018 Listopad

Oj jak szybko minął nam listopad.  Niedziela, poniedziałek ... i zaraz znów piątek... Dzisiaj andrzejki. Wszystkim Andrzejom składamy najserdeczniejsze życzenia. Dzieci uczestniczyły w szkolnych zabawach andrzejkowych. 
W naszym domu zmiany. Granci poszła do adopcji.  Ma przesympatycznych rodziców adopcyjnych. Mocno związała się już z nową rodziną. Jest podobna do swojej Mamy adopcyjnej... jak Jej rodzone  dziecko. Czasami OA udaje się tak dobrać dorosłych do dziecka. :-)))  Rodzicom i Granci życzymy samych szczęśliwych chwil. Bardzo cieszymy się gdy do naszego domu przychodzą kandydaci na rodziców adopcyjnych i zakochują się w dziecku od pierwszego wejrzenia. Serce się wtedy raduje i rozstanie nie smuci. 
W listopadzie udało nam się zrobić Olkowi usg i zrealizować z dziećmi, które tego potrzebowały wizytę  u psychiatry. Psychiatra dziecięcy to bardzo niszowa specjalizacja. Nawet prywatnie trudno się dostać.  Na szczęście nasza Pani Doktor wraca na "stare śmieci". Będzie przyjmować na NFZ tam gdzie poprzednio.  Co nie znaczy że łatwiej będzie się dostać...  
We wrześniu i październiku w Poznaniu było spokojnie. Wiele pogotowi miało sporo wolnych miejsc. W listopadzie znów interwencja za interwencją i wszystkie trudne... Prawie nie ma miejsc w pogotowiach.  My tez gościmy dwoje nowych dzieci.  W razie "W" mamy jeszcze jeno wolne miejsce na "dziennego" lub "nocnego" gościa. Oby nie było potrzeby. 
Także w listopadzie w naszym domu odbyła się kolejna ocena fizjoterapeutyczna. Dziękujemy Pani Roksanie Malak za pomoc. Kolejny raz znalazła czas by obejrzeć nasze maluchy i średniaki. Dziękujemy także studentkom, za to że przychodzą by wolontaryjnie rehabilitować nasze dzieci. 

20181113_191930jpg
W listopadzie udało nam się zrealizować tylko jeden "dzień jedynaka", a raczej wieczorną wycieczkę tylko dla Nicoli. Zostawiliśmy dzieci pod dobrą opieką i wyruszyliśmy do Emilki i Krzysia, podziwiać ich nowo zakupiony dom, gdzieś na krańcach wielkopolski...  przy okazji Nicola mogła się znów spotkać ze swoją biologiczną siostrą Weroniką. Salon na szczęście przetrwał to spotkanie.  Nicolka wymaga ostatnio od nas dużo uwagi. Nie bardzo radzi sobie z zazdrością, szczególnie wobec Salimy. Za to w szkole podobno lepiej. 

20181123_221420jpg
Dziękujemy naszej wolontariuszce Liwii za obcięcie naszych maluchów i średniaków. Wreszcie grzywki nie zasłaniają oczu :-) 
Dziękujemy wszystkim, którzy ofiarowali nam ubrania, kosmetyki i zabawki dla naszych dzieci. :-)))