Spacer - dla zdrowia i urody :-) 17.09.2017

Zastanawiałam się dzisiaj ile kalorii się traci ubierając na spacer ósemkę wózkowych dzieci?  Byłam mokra, ale rekordu czasowego nie pobiłam. Niestety, pakowaliśmy się na ten wspomniany spacer godzinę :-(. Było warto, gdyż mimo jesiennego chłodku była dzisiaj całkiem ładna pogoda. Pojechaliśmy wózkami do Lasku Marcelińskiego na plac zabaw. Dla nas taki dystans to niezłe ćwiczenie kondycyjne. Dla dzieci - rozrywka. Przestały wreszcie marudzić i zajęły się oglądaniem widoków. Świeże powietrze, mam nadzieję, zabiło też trochę wirusów. U nas od tygodnia znów infekcyjnie. W sumie wszystkie dzieci mają katary.  Byliśmy już w tym tygodniu w izbie przyjęć, na pomocy wieczorowej i ze dwa razy u lekarza rodzinnego. Na szczęście idzie ku dobremu.
Zawsze pod koniec września zaczynają się u nas infekcje, ale w tym roku Marzenka i Salima przyniosły coś zmutowanego z przedszkola :-(. Za miesiąc, pewnie będzie tak, że  jak coś przyniosą, same już nie będą chorować, za to maluchy zarażą się wszystkie... Takie to te infekcje przedszkolne. Norbert i Kornelka powoli się aklimatyzują, Nie płaczą, ale jest problem z jedzeniem - szczególnie u chłopca.  Pierwszy raz mamy prawie trzylatka, który nie wie, że je się siedząc przy stole. Nie posługuje się ani łyżką, ani widelcem. Chodzi ze smoczkiem, pieluchą tetrową w ręce i pampersem w wiadomym miejscu. Udało nam się poszerzyć dietę dziecka. Do dzisiaj jadł wyłącznie suchy chleb, płatki czekoladowe i ciastka. W dniu dzisiejszym wypił kakao i zjadł frytki :-))) Na szczęście uczy się szybko :-))) Obawiam się jednak, że do owoców, mięsa i normalnych obiadów jeszcze daleka droga.... 
Pozdrawiamy Rodzinę, którą spotkaliśmy na placu zabaw:-)))