Warszawa 10.08.2018

Nadszedł wreszcie ten długo wyczekiwany dzień :-))) Zabrałam moje najstarsze dziecko do Warszawy. Jej też należy się dzień jedynaka. Były nawet dwa dni jedynaka i to z najwyższej półki nam dostępnej :-))) Udało nam się zdobyć dwa miesiące wcześniej bilety na koncert koreańskiego zespołu popowego 24K. Mnie to nic nie mówiło, ale Alicja jest fanką koreańskich zespołów popowych . Ta atrakcja miała być dopiero jedną z ostatnich... Do Warszawy jechaliśmy pociągiem. Niestety intercity niewiele się zmieniły odkąd podróżowałam nimi ostatnio. Tłoczno, słaba klimatyzacja i długo. Jest remont torów i pociągi do Warszawy jadą przez Gniezno, zamiast przez Konin. W Warszawie zaczęliśmy naszą przygodę od zwiedzania Pałacu Kultury... niektórzy chcą go zburzyć, więc Ala stwierdziła że warto by go zobaczyć zanim to ewentualnie nastąpi... Wjechaliśmy na trzydzieste piętro, zobaczyliśmy muzeum domków dla lalek i wystawę metaloplastyki. Szczególnie domki dla lalek były urocze.

38938785_136008427329465_3088686766975090688_njpg39050633_136002463996728_3492218074218627072_njpg
Wieczór spędziliśmy na Starówce: występy, lody tajskie i super klimat.  Poznaliśmy niesamowitego człowieka. Bardzo inteligentny choć bezdomny i  alkoholik, po wielu odwykach i powrotach. Zaprowadził nas na Stare Miasto i poopowiadał o Warszawie. nawet nie wiem jak miał na imię...

38841992_136147700648871_133837816667832320_njpg38909287_136147630648878_3055202467496067072_njpg
20180811_200307jpg
Ranek okazał się deszczowy. Po śniadaniu wymeldowaliśmy się z hotelu i zamiast łazienek królewskich lub Wilanowa zostały Złote Tarasy i Starbucks... cóż... W galerii wszystkie sklepy takie same jak u nas. Popołudniu spotkaliśmy się z moja kuzynką Elizą. Pozdrawiamy :-))) a potem koncert.  Na koncercie prawie same dziewczynki 13-17 lat. Stojąc w kolejce "zaadoptowałam" trzy czternastolatki, które miały problem by wejść bez opiekuna. Koncert okazał się całkiem sympatyczny. Niestety musiałyśmy wyjść chwilę wcześniej by zdążyć na samolot do Poznania. Adrenalina była... O 21.55 taxi przywiozło nas pod halę odlotów. Biegiem do kontroli bezpieczeństwa... bo abording na pokład 0 22.20... no i pech. Komputer wylosował mnie do szczegółowej kontroli.  Ala za to musiała wypakować połowę plecaka. Miała trzy butelki wody,  herbatę zieloną i błyszczyk... potem bieg do bramki... jest ich ze 45... nasza oczywiście na samym końcu... zdązyliśmy Lot był przedziwny. Ledwo samolot się wzbił, poleciał ze dwadzieścia minut, a już kazali zapiąć pasy, bo lądujemy... za to jakie widoki... O północy byłyśmy w domu. 39065505_138919143705060_4036340939713675264_ojpg