Zaduszki 2.11.2017

Dzisiaj Dzień Zaduszny. Wspominamy naszych bliskich zmarłych i modlimy się za dusze czyśćcowe - wierząc, że nasza modlitwa i światło zniczy wypraszają im niebo.

Dopiero dzisiaj wyruszyliśmy na cmentarz. Wczoraj byliśmy jedynie w kościele i to nie wszyscy naraz. Niestety mamy na tyle nieprzewidywalna ekipę, że utrzymanie ich w ciszy przez godzinę jest niewykonalne.  W związku z sąsiedztwem wielkiego cmentarza Junikowskiego trudno we Wszystkich Świętych wyjechać z naszego domu. Wszystkie ulice są jednokierunkowe, mnóstwo objazdów, ruchem steruje policja więc korki, korki i korki....    W tym roku listopadowa zaduma u nas na raty. Kilka dni wcześniej odwiedziliśmy nasz mały grób na Junikowie i cmentarz Skórzewski.  

 Zastanawiałam się nawet przez chwilę ,  czy nie zrobić wczoraj wycieczki autobusami. Dla dzieci jazda autobusem lub tramwajem to zawsze atrakcja. Pomysł intrygujący, ale trudny do realizacji choćby z tego powodu że nawet jeden wózek czworaczy nie wjedzie między nagrobki... czy wjechałby do tramwaju???  Ostatnio testowaliśmy autobus 59 i dwa wózki czworacze zmieściły się, ale przecisnąć się obok nich było trudno. Poza tym wsiadaliśmy na pętli... Widziałam tez oczyma wyobraźni jak ta cała ekipa rozbiega mi się po cmentarzu i gonię przedszkolaki wśród tłumów odwiedzających swoich bliskich... zrezygnowałam...

Dlatego dzisiaj, już  bez tłoku na drogach, z delegacją dzieci: Alą, Wojtkiem, Nicolą, Salimą i Norbertem  wybraliśmy się na cmentarz do Swarzędza. Tam pochowany jest mój Tata i jego krewni. Dzieci ochoczo  pomagały w ustawianiu zniczy.. Krótko byliśmy na cmentarzu- zaczęło padać i było zimno. Na kawę i pyszne ciasto marchewkowe wpadliśmy do Tomka i Asi. Asia jest chrzestną Nicoli.